2010-02-02 22:37:00 >> you take me to...

1:0 dla mnie :) jestem po pierwszym egzaminie i jesem z siebie dumna :) z TPK, który wydawał się najgorszym egzaminem pod słońcem dostałam 4,5 :)

Jeszcze jeden egzamin przede mną, i czekam na wynik innego z PPP, ciekawa jestem jak to wszystko mi pójdzie :)

Jestem ciocią! :D mojemu bratu urodziła się córka. W tym tygodzniu najprawdopodobniej ją zobaczę :)

Już nie mogę się doczekać ferii i wiem, że nie jestem jedyną osobą... hm...

Jestem na prawdę zmęczona, dwa tygodnie, trzeci leci teraz i cały ten czas na prawde się nie obijam... piszę tak o tym ze względu na to, że wcześniej moja motywacja nie była tak mocno ukierunkowana na robienie tego co powinnam robić w związku z obowiązkami szkolnymi i uczelnianymi ;)
Pamiętacie może, a może nie mojego lenia hehe na dzień dzisiejszy stwierdzam, że albo się obraził, że nie zwracam na niego uwagi albo pojechał na ferie bo żadko kiedy mnie ogarnia totalny leń całodniowy czy kilkugodzinny... jego miejsce zajęło zmęczenie.

Taka prawda, że nauka w tej chwili jest idelanym sposobem na zajęcie swojej głowy regółkami, definicjami, funkcjami, formami i celami... co wytrąca mnie z ponurych myśli pełnych tęsknoty i innych takich... co nie zmienia faktu, że myślę, często myślę... ostatnio nerwy przedegzaminacyjne połączone z rozmyślaniem przyczyniły się do mojego zasłabnięcia... w sumie to wcześniej wspominane zmęczenie też podrzuciło swoje 5 groszy w tym wszystkim... i tak to jest ze mną...

Ja chyba nie potrafię cieszyc się z życia... musze przyznać szczerze przede wszystkim przed samą sobą że marudzę, użalam się nad sobą i nic nie robię by to zmienić... prawda jest taka, że nie chcę... nadal.

kocham, tęsknię, marzę, wspominam, czekam, myślę... nadal.


skomentuj (0)




2010-01-22 10:54:14 >> lustro

Zdecydowanie wczoraj mi sie nudziło ;) a zasadniczo mam co robić... a o to co wychodzi z nudy:

 



 


Miałam zamar bardziej wycieniowac i pobawic się kolorami ale było mocno po północy so... to tyle ;)




skomentuj (2)




2010-01-19 13:31:44 >> possibility

"There’s a possibility
There’s a possibility
All that I had was all I gon’ get"

I znów mam gorszy okres w życiu, znów niespodziewane łzy, niechciane mysli napływają do mojej głowy i malują się na mojej twarzy.
I znów moja mama wszystko zauważyła, a ja znów delikatnie dałam jej do zrozumienia, że czuję sie nijako... bo tak też się czuję... ale nie mogłam jej (znów) powedzieć, że czuję jak by ktos mnie rozrywał od środka żywcem i że jednocześnie czuję totalne znieczulenie i nie bardzo wiem co sie dzieje...

Do tego męczy mnie jakies przeziębienie, a jak by tego było mało to do wczorajszego kataru i temperatury doszła migrena tak, że wychodziłam z siebie i poszłam ostatecznie spac po 22. mimo to obudziłam się dopiero ok 9 rano... najwyraźniej to nie mój czas.

Na szczęście dziś mam dzień wolny (tzn była filozofia- w sumie na jedno wychodzi) i dzięki temu zdążę zrobić to co muszę na jutro...

Dzisiaj jakaś iskierka miesza się z chłodem wczorajszego dnia, tak, że jest nadzieja, że nie potrzyma mnie długo i iskierka będzie początkiem ognia...

Na chwilę obecną nadal uczę się, a konkretnie robię notatki z tematów z "ciekawych" książek o tematyce szkolnej, o edukacji, o wszelkich zasadach nauczania i tym podobnych rzeczach.
A za kilka chwil jadę na obiad... więc będe powoli kończyć, bo muszę poszukać i ubrać moją maskę z typu "nic sie nie dzieje"
:) <- wygląda ona mniej więcej tak.

Papa :*


skomentuj (0)




2010-01-10 20:38:03 >> "w życiu piękne są tylko chwile"

I kolejny sen dobiegł końca... one staja się moimi koszmarami, mimo iż treścią delikatnie i przyjemnie łechtają moje serce. Jednak staje się to mniej miłe i wręcz niebezpieczne gdy się budzę.
Chyba każdy zna to uczucie żalu jakim jest wybudzanie się z pięknego snu.
Jak dawniej traciłam zmysły, cierpiałam, zapadałam się w głębiny otępienia na każdą myśl o Kimś tak w takich chwilach działa to nagle, gwałtownie, ze zwojoną siłą... tak jakbym nagle zachłysnęła się wodą, jak by mnie coś pociągało niespodziewanie w dół i nagle puszczało... do braku tchu dołancza element zaskoczenia, strach przed nieznanym...
W takich chwilach zastanawiam się jak długo to jeszcze potrwa i jak długo się będę temu opierała... teraz jest mi łatwiej więc mam nadzieję że nie ugnę się...

Z innej beczki moi drodzy... ostatnimi czasy głośno stało się z powodu pewnego filmu... tak, tak AVATAR... no nie powiem, zrobił piorunujące wrażenie na mnie... co prawda mnie nie wiele do szczęścia trzeba jeżeli chodzi o filmy, muszą mieć ses i nie być oczywiste, a tu oprócz fenomenalnych efektów na prawdę fabuła, sam pomysł Camerona i wykonanie... BAJKA.
Od samego początku Pandora przypomina wyglądem krainę z gry Myst, te rośliny, harmonia, magia... super.

Na prawde warto to zobaczyć w kinie, oczywiście to zachęta dla tych nielicznych, którzy się jeszcze na niego nie wybrali... a są i tacy co byli już cztery razy :D heh...

I na tym zakończę dzisiejsze wywody... kolejna notka z serii szarość dnia, szarość Edwarda... w takich chwilach jedno zdanie nasuwa sens istnienia... (patrz tytuł)


skomentuj (0)




2010-01-08 12:42:43 >> 5 lat

Ha... dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak długa droga została tutaj nakreślona... już pięć lat prowadzę bloga :) co prawda zdarzały sie przerwy dłuższe, krótsze, zalewałam was wesołymi nowinami i smutami, które mnie nawiedzają... wzloty, upadki, rzeczy błahe oraz ważne wydarzenia. Notki pełne błędów ortograficznych, zabawne i zupełnie nie wnoszące nic do tego zbioru różnych tekstów, historyjek, anegdotek, wieści, żalów, złości, szczęścia ponad miarę i zagubienia... skarbnica emocji i bzdur za razem... czyli ŻYCIE :) Pozdrawiam!

PS: mam pewien pomysł...


skomentuj (0)




2010-01-05 21:11:13 >> 2010

Witam. Nie wiem czy zauważyliście, a może ktoś wam coś wspominał ale mamy nowy rok ;) Serio.
Zasadniczo nie wiem z czego tu sie cieszyć... jesteśmy starsi o rok, sesja za pasem... no może to, że zima jest TEORETYCZNIE na półmetku, no i lato coraz bliżej, chociaż nie mam na razie czasu żeby częściej o nim wspominać :)

Mimo, że zero jakiegoś szału w tym roku na Sylwestra to fajnie popatrzeć na ogrom wysadzanych w powietrze masy pieniędzy w postaci sztucznych ogni ;) niezłe szoł za darmochę.
Byłam jak co roku na nartach, ale nie pomyślałam o tym by wziąć narty wodne i nie pojeździłam... trzeciego dnia pobytu śnieg nam spłynął... no cóż natura to natura :)

Co u mnie... byłam pewna że jak jest coraz lepiej to się całkiem z czasem uwolnię... nie możliwe... dziś mi się przyśnił... pamiętam to uczucie jakie towarzyszyło mi podczas patrzenia na niego... jasna cholera kim on jest? Nigdy mi się nie zdarzyło by ktoś mnie trzymał tak długo przy sobie, nie będąc ze mną... nie mogę przestać... czasem nadal odczuwam potworny smutek... i nawet jak mi przejdzie co raczej jest im possible to we wakacje na milion procent albo go spotkam albo spędzę obok niego trzy bite tygodnie i kto wie jak to będzie i co najgorsze ja nadal tego chcę... jestem chorą na umyśle masochistką, która katuje siebie powoli i baaaaaardzo długo.

zastanawiam sie jak to będzie podczas sesji... na razie się nie denerwuje mimo iż nie cały miesiąc dzieli mnie od pierwszego egzaminu, na który nic nie wiem nadal a należy on do najtrudniejszego egzaminu. Dwa pozostałe...
- esej, który już napisałam i zbieram się do jego wysłania,
- drugi 50% oceny polega na przeprowadzeniu zajęc- co spotka mnie jutro, 50% oceny to egzamin pisemny, który muszę napisac minimum na 3 ;) no chyba, że z prezentacji dostane mniej niz 5 co się jeszcze nie zdarzyło w żadnej grupie przede mną więc jestem dobrej myśli :) Mimo wszystko najpierw musze przepisac notatki :D
- z socjologii i z pielęgnacjii nie ma zaliczeń- ah ta siła persfazji,
- z filozofii napisałam już pracę zaliczeniową na 15 stron,
- z ogranizacji karta obecności itd jest wypełniona na ponad 40 punktów co już daje mi odenę 3 z zaliczenia,
- z monachijskiej plan rechabilitacyjny Igi na zaliczenie jest napisany,
- umiejętności interpersonalne zaliczy od kopa, na każdym wykładzie byłam,
- z WF'u jestem na czysto z obecnościami
- a angielski zakończe najprawdopodobniej z oceną 4 :)
nie jest źle inymi słowy :)

kończę... bye :*


skomentuj (0)




2009-11-27 19:45:18 >> firewall...

Dziś pomyślałam, że to dobry czas na notkę, a dlatego iż powoli, powoli, bardzo powoli wracam... jak by z długiej, samotnej podróży na koniec świata, wracam...

Wnioskuję po tym, że bywa tak, że cały dzień nie myślę o tym o czym (kim) nie powinnam, na prawdę są pojedyncze, (raz na kilka) dni, w których jestem wolna.
Niemniej zdarzają się jeszcze smutne wieczory, pełne myśli i nadziei popołudnia, pełne wspomnień ciche dni, kiedy ubieram maskę by móc przebywać wśród ludzi, których za nic nie chcę obarczać problemami.

Przez to wszystko zaniedbałam znajomych, nic z mojego towarzystwa kiedy się nie odzywam, jestem jak powietrze poruszane od czasu do czasu wiatrem... dlatego z nikim się nie widywałam, bardzo rzadko gdziekolwiek wychodziłam, co prawda częściowo przez brak czasu, z drugiej zaś strony przez brak sensu przebywania ze mną...

Teraz mam nadzieję na rychły porwót, całkowity powrót... nie wiem ile to jeszcze potrwa... próbuję, chociaz czasem trudno mi nadal... nigdy nie zapomnę, to jasne ale być może już nie długo nauczę sie z tym żyć... ale nie dojdzie do tego wówczas gdy nadal będę miała nadzieję, głupią nadzieję, na to co niemożliwe... do tego czasu pewnie nie raz dojdzie do konfrontacji... a w jakiej atmosferze i z jakim podejściem... tego nie wiem.

Kończę, nie wniosłam ani nic pozytywnego, ani szczególnie pesymistycznego... notka nijaka, jak ja od dłuższego czasu... co zrobić. pa.


skomentuj (0)

o mnie

patrząc na moje życie z perspektywy czasu mogę stwierdzić śmiało, że kosmici odwiedzili Ziemię chociaż raz, co już z resztą wcześniej było powiedziane. Mimo, iż emocje mam wypisane na twarzy trudno jest odgadnąć co tak na prawdę myślę. I trudno mi w tych kilku zdaniach opisać to kim jestem... studiuję, w wolnych chwilach łapię za aparat i rejestruje to co dzieje się wokół, tworząc w ten sposób galerię świata równoległego, do tego, w którym żyję. Jestem opisywana jako osoba, która naturą, zachowaniem i wyglądem przypomina kota... nie bez powodu są to moje ulubione zwierzęta, które dają mi szczęście... więcej na bieżąco można poczytać tu, na blogu. Jednak zanim zaczniecie, z góry przepraszam za wszelkie błędy ortograficzne, stylistyczne i każde inne, które mi się zdarzają. Ostrzegam, przed przeczytaniem skontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą, ostatecznie po, chociaż za ewentualne skutki autor (czyt. ja) nie odpowiada ;)

to było

2010
styczeń
2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2008
czerwiec
styczeń
2007
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń

Linki

Ja gdzieś indziej
DigArt galeria moich zdjęć, życie obok życia
DeviantArt moje prace, zdjęcia itd.
Nasza Klasa wszyscy mają naszą klasę... mam i ja ;)

..::Polecam::..
zapraszam Moja strona z szablonami na bloga...
Arty i insze Tapety, arty i inne w wielu kategoriach...
Oekaki na smoczym chcesz wypuścic wenę na spacer? Zrób to on-line

..::Inne::..
Kiss blog Blog Toosi

księga Gości

dodaj zobacz